Hawaii ,Oahu , Honolulu
Showing posts with label america. Show all posts
Showing posts with label america. Show all posts
Sunday, 19 June 2016
Tuesday, 16 December 2014
Dreamliner , Boeing 787 - Lot na Dominikane.
Dreamliner w pełmi spełnił moje oczekiwania co do standartu i komfortu lotu długodystansowego. Mój lot najnowszym Boeingiem 787 z Manchester do Puerto Plata na Dominikanie trwał 9 godzin i był to jeden z najprzyjemniejszych lotów w moim życiu.
Po wielkim rozczarowaniu lotem Airbusem A380, najwiekszym samolotem pasażerskim na świecie, moje oczekiwania nie były zbytnio wyfigurawane. Okazało sie jednak że sie myliłem. Już po wejściu na pokład samolotu widać różnice. Wrażenie robi duża przestrzeń , to znaczy wysoki sufit, brak ścianek działowych między sektorami (oddzielona jest jedynie pierwsza klasa) i duże okna.
Wiecej jest też napewno miejsca na nogi , ale tu to już kwestia ustawienia siedzeń przez linie lotnicze ( ja leciałem Thomson). Bardziej praktycznie zaprojektowane sa też showki na bagaże podręczne. Po otwarciu zajmuja mniej wiecej tyle co zamkniete w innych samolotach. Co do samych siedzeń, najważniejszy element dla każdego pasażera, też nie ma zastrzeżeń, wygodne i miękkie. Niespotkanym nigdzie do tej pory rozwiazaniem sa duże elektronicznie przyciemniane szyby.
Za pomoca dwóch przycisków + i - umieszczonych tuż pod oknem możemy kontrolować jasnosć szyby od przezroczystej do kompletnie ciemnej. To rozwiazanie przypadło mi szczególnie do gustu. Co do poziomu hałasu to nie zauważyłem żadnej różnicy w porównaniu z innymi modelami samolotów. Tuż przed startem wnętrze Dreamlinera podświetlane jest zmieniajacymi sie kolorami, nie wiadomo po co, ale wyglada ładnie. Każdy pasażer ma do dyspozycji przed soba dotykowy ekran który zapewni nam rozrywke na długie godziny lotu.
Tuż pod ekranem znajduje sie wejscie na słuchawki i usb, które podświetla sie po zbliżeniu ręki do ekranu co ułatwia manipulowanie przy urzadzeniu w nocy. Nowościa w toaletach jest samoopuszczajaca się desks klozetowa :-). Jeżeli ktoś będzie leciał liniami Thomson to może liczyć na naprawde miły personel a z serwowanych posiłków napewno będzie zadowolony. Rozczarowuje jedynie wprowadzony ostatnio nielimitowana możliwość picia napojów i drinków. Jakoś nie polewali szczodrze :-). Zaiważyłem również duża warstwe kurzu na showkach bagażowych, co było bardzo dziwne bo samolot nie był aż tak długo w użyciu, ale wygladało to naprawdę jak by było pomalowane celowo. Generalnie same zalety, jasne, przestrzenne wnętrze, duże okna nie wywołuja klaustrofobicznego efektu jak w innych samolotach. Przyjemne latanie nawet na długie trasy. Moja satysfakcja z lotu w obie strony z Anglii na Dominikane była tym większa że za lot Dreamlinerem w obie strony, plus 2 tygodnie "all inclusive", w Puerto Plata zapłaciłem tylko £750 :-)))
Po wielkim rozczarowaniu lotem Airbusem A380, najwiekszym samolotem pasażerskim na świecie, moje oczekiwania nie były zbytnio wyfigurawane. Okazało sie jednak że sie myliłem. Już po wejściu na pokład samolotu widać różnice. Wrażenie robi duża przestrzeń , to znaczy wysoki sufit, brak ścianek działowych między sektorami (oddzielona jest jedynie pierwsza klasa) i duże okna.
Wiecej jest też napewno miejsca na nogi , ale tu to już kwestia ustawienia siedzeń przez linie lotnicze ( ja leciałem Thomson). Bardziej praktycznie zaprojektowane sa też showki na bagaże podręczne. Po otwarciu zajmuja mniej wiecej tyle co zamkniete w innych samolotach. Co do samych siedzeń, najważniejszy element dla każdego pasażera, też nie ma zastrzeżeń, wygodne i miękkie. Niespotkanym nigdzie do tej pory rozwiazaniem sa duże elektronicznie przyciemniane szyby.
Za pomoca dwóch przycisków + i - umieszczonych tuż pod oknem możemy kontrolować jasnosć szyby od przezroczystej do kompletnie ciemnej. To rozwiazanie przypadło mi szczególnie do gustu. Co do poziomu hałasu to nie zauważyłem żadnej różnicy w porównaniu z innymi modelami samolotów. Tuż przed startem wnętrze Dreamlinera podświetlane jest zmieniajacymi sie kolorami, nie wiadomo po co, ale wyglada ładnie. Każdy pasażer ma do dyspozycji przed soba dotykowy ekran który zapewni nam rozrywke na długie godziny lotu.
Tuż pod ekranem znajduje sie wejscie na słuchawki i usb, które podświetla sie po zbliżeniu ręki do ekranu co ułatwia manipulowanie przy urzadzeniu w nocy. Nowościa w toaletach jest samoopuszczajaca się desks klozetowa :-). Jeżeli ktoś będzie leciał liniami Thomson to może liczyć na naprawde miły personel a z serwowanych posiłków napewno będzie zadowolony. Rozczarowuje jedynie wprowadzony ostatnio nielimitowana możliwość picia napojów i drinków. Jakoś nie polewali szczodrze :-). Zaiważyłem również duża warstwe kurzu na showkach bagażowych, co było bardzo dziwne bo samolot nie był aż tak długo w użyciu, ale wygladało to naprawdę jak by było pomalowane celowo. Generalnie same zalety, jasne, przestrzenne wnętrze, duże okna nie wywołuja klaustrofobicznego efektu jak w innych samolotach. Przyjemne latanie nawet na długie trasy. Moja satysfakcja z lotu w obie strony z Anglii na Dominikane była tym większa że za lot Dreamlinerem w obie strony, plus 2 tygodnie "all inclusive", w Puerto Plata zapłaciłem tylko £750 :-)))
Labels:
787,
america,
boeing,
dominican,
dominikana,
Dreamliner,
experience,
fly,
karaiby,
lot,
manchester,
plata,
podróże,
puerto,
republic,
review,
samolot,
thomson,
wakacje
Thursday, 28 August 2014
W 21 dni dookoła świata.
Idea
Pomysl podrozy dookola swiata zrodzil sie jedynie przez przypadek. Glownym celem mojej podrozy mialo byc Bora Bora. Po skrupulatnym przeliczeniu czasu i kosztow wyszlo ze najlepiej jest leciec dookola globu zgodnie z kierunkiem obrotu ziemi , w przeciwnym razie chcac leciec na Bora Bora i wracajacc ta sama droga traci sie dwa dni z powodu roznicy czasu, a koszt podobny.
Opcji bylo tysiace, cel - Polinezja Francuzka , przy minimalnych kosztach , minimalnym zmeczeniu , maksymalnym zwiedzeniu. Na wylot zdecydowalem sie z Londynu, mialem najblizej (mozna tez z Paryza). Kolejnym przystankiem, nieuniknionym , poniewaz nie ma bezposrednich lotow, bylo Los Angeles. Z Los Angeles trzeba leciec do Papeete , to stolica Polinezji Francuzkiej na wyspie Tahiti w archipelagu Society(Towarzystwa). Dopiero z Thaiti godzinnym lotem mozna dostac sie na Bora Bora. Moja powrotna droga miala obejmowac Auckland w Nowej Zelandii i Hong Kong, ale dorzucilem do tego jeszcze Sydney.Wiecej przystankow - mniejsze zmeczenie , koszty moze troche wieksze. Decyzja zapadla , potem tylko miesiace szperania po stronach internetowych, kupowanie biletow, rezerwowanie hoteli, zalatwianie wiz. Realia wygladaly tak : 3dni w Los Angeles, 1 dzien w Papeete, 7 dni na Bora Bora, 1 dzien w Auckland, 3 dni w Sydney, 3 dni w Hong Kong, co ogolnie daje:
- czas podrozy 20 dni
- 54 godziny lotu
- 40 000 km
- 4 kontynenty .
Koszt biletow lotniczych 11 000 pln ,
ceny hoteli ( w rozliczeniu na dwie osoby)- Los Angeles 2 noce,
Papeete 1 noc, Bora Bora 7 nocy, Auckland 1 noc, Sydney 2 noce,
Hong Kong 2 noce, razem okolo 8 800 pln.
Potrzebna jest rowniez wiza do USA (najtwardszy orzech do zgryzienia, trzeba bylo sie wybrac do ambasady) i do Australi (bardzo latwo i przez internet).
Potrzebna jest rowniez wiza do USA (najtwardszy orzech do zgryzienia, trzeba bylo sie wybrac do ambasady) i do Australi (bardzo latwo i przez internet).
Labels:
america,
australia,
bora,
bora bora,
borabora,
dookola swiata,
hong kong,
jacek zarzycki,
jak sie dostac,
london,
New Zeland,
Nowa Zelandia,
papeete,
podroz,
polionezja francuzka,
polynesia,
przewodnik,
sydney,
york
W 21 dni dookoła świata - Los Angeles.
Los Angeles
Lot do Los
Angeles stal sie najdluzszym dniem w moim zyciu z prostej przyczyny ,
lecac zgodnie z ruchem obrotowym ziemi oraz mijajac strefy czasowe,
zyskujemy na czasie do 12 godzin. Wygladalo to tak : z domu wyszedlem
o godzinie 10:00 rano , potem szybki pociag z York do Londynu. Wylot
z London Heatrow byl o godzinie 16:00 po poludniu , potem 11 godzin
lotu w dzien i Ladowanie w “miescie aniolow” o godzinie 19:00 .
Czyli moj dzien trwal 24 godziny plus 11 godzn lotu co daje nam 35
godzinny dzien. Przed wsiadnieciem do samolotu trzeba bylo przy
odprawie okazac wszystkie dokumenty, wizy i bilety lotnicze . Latac
lubie wiec nie moglem sie doczekac az wsiade do samolotu i wtopie sie
w fotel i pograze sie w blogim nic nie robieniu na parenascie godzin.
W czasie tak dlugich lotow przewaznie sledze trase lotu, na przemian
ogladam filmy, slucham muzyki – wazne dla mnie sa dobre sluchawki
ktore pozwalaja odciac sie akustycznie od zewnetrznego swiata wnetrza
samolotu, zdarza mi sie czasem mocnego drinka wypic co pozwala mi
szybciej zasnac nawet na pare godzin. W trakcie lotu mozna bylo
podziwiac zimny i osniezony lad Grenlandii, co mnie zreszta troche
zdziwilo, ale prady powietrzne “jetstrim” wymuszaja na pilotach
taka trase. Dalej bylo mozna zobaczyc rozlegle kanadyjskie rowniny z
tysiacami jezior, potem zaczely sie pojawiac osniezone szczyty, mozna
tez bylo zobaczyc z gory Las Vegas. Na dlugo przed ladowaniem
pojawily sie w dole swiatla podmiejskich domkow. Po wyladowaniu dluga
kolejka do odprawy paszportowej kilka pytan o celu podrozy i juz na
zewnatrz Los Angeles. Pierwsze wrazenie – Chaos! Ciezko bylo
znalesc jasny opis przystankow autobusowych, nie ma tez mozliwosci
bezposredniego przejazdu do glownych dzielnic LA ja k na przyklad
Beverly Hills , gdzie mialem hotel zarezerwowany. Wifii and smartfon
sprawdza sie w takich sytuacjach bezblednie.
Wyszlo ze
moge jechac taksowka za okolo 80 dolarow , lub przejsc jakis kilometr
do odpowiedniego przystanku autobusowego. Zawsze
wybieram tansze opcje, wiec pojechalem autobusem za pare dolarow, do
Santa Monica potem jedna przesiadka. Po jakiejs poltora godzinnej
nocnej jezdzie po miescie dotarlem do przyjemnego hotelu na Beverly
Hills.Mialem trzy dni na zwiedzanie, wiec wszystko musialem skrzetnie zaplanowac . Zawsze planuje zwiedzanie przegladajac zdjecia i filmy na google, robiac notatki co chcialbym zobaczyc od najbardziej ciekawych do mniej ciekawych. Moj plan obejmowal atrakcje :
- Sightseeing Bus – objechanie wszystkich 3 linii
- Hollywod blvd
- Santa Monica
- Walk of Fame
- Universal Studios
- California Science Center
- Beverly Hills – Rodeo Drive
- Walt Disney Concert Hall
- Griffith Observatory
- Downtown
- Venice Beach
- Malibu
- Disneyland
Z tad autobusem turystycznym - Sightseeing calodzienna jazda po najciekawszych miejscach Los Angeles.
Pogoda w Californi przewaznie jest sloneczna i bezchmurna wiec mozna delektowac sie jazda na gornym poziomie oddychajac swiezym powietrzem. Warto uzyc sluchawek podczas jazdy autobusem. Tu niemalze kazdy budynek, kazda ulica byla uzyta jako scenografia do jakiegos filmu. Samo miasto jest ciekawe. Nowoczesna architektura poprzecinana szerokimi ulicami, wszechobecne strzeliste palmy, starsza czesc miasta zdominowana przez urocze budynki w stylu art deko. Kolejny dzien to spacer przez Rodeo Drive , potem autobusem do wybrzeza na dlugi spacer po dzielnicy Venice i plazy Santa Monica.
Plaze byly puste, zato molo tetnilo zyciem. Zanim sie spostrzeglem juz zmierzchalo. Ostatni dzien okazal sie chyba najciekawszy. Zwiedzilem Science Centre gdzie mozna podziwiac i dotknac wahadlowca kosmicznego.
Potem wyprawa do obserwatorium astronomicznego Griffith . Mily dlugi spacer na wzgorze , gdzie znajduje sie obserwatorium , zapewni piekne widoki na miasto , wzgorza oraz wielki napis Hollywod – wizytowka miasta.Z tamtad metrem do Universal Studios , ktore naprawde robi ogromne wrazenie, zarowno park rozrywki jak i City Walk. Po zachodzie slonca , powrot do hotelu. Przemieszczanie sie srodkami publicznego transportu pozwala poznac ciekawe lub mniej ciekawe postacie niczym z amerykanskich filmow. Nieodlacznym elementem amerykanskich miast sa bezdomni i lekko szurnieci, gadajacy do siebie, ludzie. Podczas jazdy metrem, jakas kobieta wrzeszczala na mnie w niboglosy – dlaczego filmuje ludzi w metrze? Poprostu zignorowalem ja, przeciez ludzie sa filmowani 24 godziny na dobe przez kamery cctv. Pozatym to naprawde mile miasto, a po powrocie ogladajac jakis holywoodzki film czesto rozpoznajemy plenery, w ktorych juz bylismy, oczywiscie jezeli byl krecony w LA.
Nastepnego dnia o poranku wylot z LAX do Papeete. Dzien po moim wylocie , jak sie dowiedzialem z wiadomosci , byla strzelanina na tym samym lotnisku ,z ktorego lecialem. Jakis desperat wyciagnol karabin maszynowy i zaczal strzelac. Samo lotnisko bylo bardzo przyjemne i bardzo nowoczesne. Bez problemu przebilem sie przez odprawe i wsiadlem do samolotu Air Tahiti Nui dazacego do Papeete, stolicy Polinezji Francuzkiej.
Labels:
america,
beverly hills,
bora,
bora bora,
borabora,
dookola swiata,
dookolaswiata,
hollywood,
jak sie dostac,
los angeles,
papeete,
polska turystyka,
polynesia,
przewodnik,
santa monica,
stany,
tahiti,
usa,
wakacje
W 21 dni dookoła świata - Papeete.
Papeete
W Papeete
wyladowalem poznym wieczorem. Lot trwal 8 godzin i byl calkiem
przyjemny, moze tylko obsluga troche alkoholu skapila. Tropikalne
powietrze bylo gorace , a wilgoc od razu skroplila sie na mojej
skorze. Lotnisko o smiesznej nazwie Faaa bylo male, ale przyjemne.
Moj hotel widzielem juz z okna samolotu. Znajdowal sie on 200 metrow
od lotniska. Po drodze zaczepialy usmiechami mnie jakies dwie osoby,
stojoce na przystanku, o blizej nie okreslonej plci w kolorowych
strojach. Prawdopodobnie byly to lokalne prostytutki. Krotki “check
in” w recepcji, prysznic i juz w hotelowym lozku.
Obudzilo
mnie pianie koguta. Juz switalo. Musialem wstac jak najwczesniej,
poniewaz mialem tylko dzien na zwiedzenie tego malego miasta. Widok z
hotelowego okna dawal przedsmak tego co zabaczylem pozniej. Z jednej
strony wzdluz lini brzegowej oceanu znajdowalo sie lotnisko z
nielicznymi samolotami. Ruch na tym lotnisku ograniczal sie glownie
do lokalnych lotow malymi samolotami.Po drugiej stronie hotelu rozcizgaly sie wysokie wzgorza pokryte gesta, tropikalna dzungla. Hotel otaczaly liczne male domki z przydomowymi ogrodkami, w ktorych dominawaly drzewa mango i biegaly piejace kurczaki. Podobalo mi sie. Zostawilem bagaz w hotelu i udalem sie na zwiedzanie bez jakiegokolwiek planu i przewodnika. Uzywalem jedynie mapy na swoim smartfonie. Powietrze bylo bardzo wilgotne i gorace, do tego prazace slonce. Miasto jest cikawe I ma swoj charakter.
Nie za wiele do zobaczenia, male kosciolki, market i piekne czarne plaze. Bardzo duzo spotyka sie sklepow z perlami. Na markecie mozna kupic jedna perle za rownowartosc jednego piwa , czyli okolo 15 zlotych.
Glownymi atrakcjami wyspy Tahiti sa za pewnie resorty turystyczne znajdujace sie wokol wyspy. Jest to rowniez dobry punkt przerzutowy na sasiednia wyspe Moorea (tylko pol godziny promem ).
Po poludniu odebralem bagaz, zjadlem cos goracego w przy lotniskowym barze I bylem gotowy do odprawy na lot relacji Papeete – Bora Bora. Z samolotu ,ktorym mialem leciec , wysiadali turysci ubrani w kolorowe koszule z wielkimi uplecinymi z kwiatow naszyjnikami. Moj lot gluwnie okupywali lokalni Maurysi. Lot malym samolotem trwal okolo godziny, wlacznie z miedzyladowaniem na Raiatea. Slonce krylo sie juz za horyzontem , kiedy ujrzalem przez okno zarysy najpiekniejszej wyspy na swiecie.
Subscribe to:
Posts (Atom)



